Inspekcje fotelików » Opinie rodziców » Gdybyśmy mocniej zahamowali to dziecko by wyleciało. Teraz już wiemy

Gdybyśmy mocniej zahamowali to dziecko by wyleciało. Teraz już wiemy

Tata: Wydawało nam się, że zapinaliśmy fotelik bardzo dobrze, bo robiliśmy to zgodnie z jakąś instrukcją. Z tymi wszystkimi filmikami w Internecie itd. A dzisiaj dowiedzieliśmy się, że to co zrobiliśmy było „tak troszeczkę złe”. Samo przymocowanie fotelika nie było stabilne i tak jak nam Pan pokazał, można to zrobić zupełnie inaczej, bo teraz rusza się sam fotel, a nie fotelik. Jeśli chodzi o zapięcie dziecka, sam zielony znacznik pokazuje, że jest ok, natomiast górne pasy… Gdybyśmy mocniej zahamowali to dziecko by wyleciało. Teraz już wiemy.

Michał Korejba: A jaki to był fotelik?

Tata: Maxi-Cosi Tobi

Michał Korejba: A jaki był błąd w montażu?

Tata: Błąd w montażu był taki, że źle zamontowany był dolny naciąg pasa. Nie poprowadziłem pasa zgodnie z tym jak rzeczywiście powinien być poprowadzony. Znalazłem sobie szczelinę i nie było to zaciśnięte więc trochę latało. Pas skrócił się o 4-5cm . No i oczywiście kwestia przypięcia dziecka. Myśleliśmy, że wystarczy zielony znacznik, a nie redukowaliśmy luzów w części barkowej.

Michał Korejba: Kiedy kupowali Państwo fotelik w sklepie, czy był jakiś instruktaż ze strony sprzedawcy?

Tata: Nie. mogliśmy go sobie po prostu przynieść do samochodu, żeby go sobie sprawdzić natomiast nikt nam nie pokazał co i jak. Wszystko robiłem na zasadzie instrukcji, która była przyczepiona do fotelika.

Michał Korejba: A skąd Państwo dowiedzieli się o inspekcjach fotelików?

Tata: Żona znalazła na stronie internetowej.

Michał Korejba: Czyli inspekcje fotelików Państwo popierają.

Tata: Jak najbardziej i dodatkowo z tego co wiemy, jak znajomi zapinają dzieci w fotelikach to powiem szczerze, że to jest tragedia.

Michał Korejba: Ponad 70% dzieci jest zabezpieczonych nieprawidłowo…

Tata: Po dzisiejszym dniu zdaję sobie z tego sprawę. Sam starałem się przykładać do tego jak największą wagę, żeby kupić jak najlepszy fotelik, żeby dobrze zapiąć w nim dziecko, żeby to bezpieczeństwo było jakoś zagwarantowane, a mimo to okazało się, że zrobiliśmy jakieś błędy. A staraliśmy się żeby nie zrobić tego „na odpieprz” tak zwany…

Michał Korejba: A pasy bezpieczeństwa i zagłówki?

Tata: Zagłówki wydaje mi się, że byłyby ok, natomiast moja interpretacja okazała się być zła, ponieważ gdzieś wyczytałem, że zagłówek musi być na wysokości głowy, a tutaj dowiedzieliśmy się, że środek zagłówka musi być na wysokości uszu. A pasy? Też nie zdawałem sobie sprawy, że muszą być poniżej miednicy, bo brzuch również może być uszkodzony.  Tutaj też kilka aspektów pozytywnych…

Michał Korejba: Trochę się tego nazbierało.

Tata: Tak, tak..